Historia buskich restauratorów.
Blog > Komentarze do wpisu
Saga rodu buskich restauratorów URÓW
 

W połowie lat dwudziestych XX wieku, o Busku Zdroju zaczęto gło­śno mówić w całym kraju, a stało się to za sprawą rozwijającego się Zdrojo­wiska oraz uruchamianego wówczas nowego, jednego z pierwszych w kraju, sanatorium dla dzieci na "Górce". Do Buska Zdroju w poszukiwaniu pracy zaczęli także ściągać różni fachowcy z dziedziny elektryczności, balneolo­gii, fizykoterapii, specjaliści od konserwacji różnych urządzeń medycznych itd. Sława "buskich wód mineralnych" rosła z każdym rokiem, a wynikało to stąd, że po zakończeniu I wojny światowej, zmieniły się granice państw i Busko Zdrój stało się jednym z atrakcyjniejszych uzdrowisk w środkowej Polsce.

Powstawanie nowych sanatoriów i pensjonatów, powodowało potrzebę tworzenia instytucji towarzyszących jak: restauracje, kawiarnie, ośrodki kul­tury, sportu, wypoczynku i rekreacji.

W centrum parku zdrojowego istniały od 1836 roku tzw. Łazienki, czyli główny gmach zdrojowy (wybudowany przez architekta Henryka Marconiego)  z salą balową i kabinami kąpielowymi. W jednym skrzydle były biura dyrekcji Zakładu Zdrojowego i gabinety lekarskie, a w drugim była restauracja (od 1955 r. po przebudowaniu Łazienek , jest tu sanatorium " Mar­coni ").

W roku 1925 do Buska Zdroju przybyli z Bochni państwo Stanisław i Stefania Urowie z synami Józefem i Antonim. Urowie uruchomili w zachod­nim skrzydle Łazienek restaurację , jak na owe czasy ekskluzywną , jedną z największych i najładniejszych w Busku Zdroju , oczywiście sezonową , bo­wiem Zdrojowisko czynne było od kwietnia do października.

Restauracja pp. Urów w parku zdrojowym cieszyła się uznaniem u kuracjuszy , nie tylko z powodu serwowanych dań obiadowych , zakąsek, cia­stek, lodów, napojów, ale także codziennych dancingów. Do tańca grała świet­na orkiestra nosząca nazwę Happy Boys. Dyrektor buskiego gimnazjum Adam Wilusz , w wydanej w 1934 r. książeczce pt. "Na wesołej buskiej fali", tak pisał o restauracji Urów :

 

                                                                 

"Restauracja jak w Savoy'u, Słodko jęczą saksofony.

Nic dziwnego, że kuracjusz, czuje we krwi twórcze jony.­

Zapomina o łamaniu, lub, że w krzyżach mu coś strzyka ­ -

Cuda działa jak wiadomo, dobry nastrój i muzyka.

Brzuszek się dyskretnie chowa, milkną różne niedomogi,

Stawy znów naoliwione, i jak świece, proste nogi.

Gdy już sezon w pełnym ruchu, i wieczorem padną cienie,

Masz codziennie do wyboru, dancing, koncert, przedstawienie" .

Stanisław Ura i Antoni Motyl

Stanisław Ura i Antoni Motyl

W sali balowej występował często Amatorski Zespół Teatralny z Bu­ska Zdroju, a członkiem tego zespołu był Antoni Motyl, przyjaciel pana Sta­nisława Ury.

Po wybuchu II wojny światowej, Niemcy nie zezwolili Stanisławowi Urze prowadzić restauracji w parku zdrojowym, bo taki lokal mógł prowa­dzić tylko Niemiec lub volksdeutsch. Stanisław Ura został zmuszony do szu­kania innego lokalu i takowy znalazł w centrum miasta, w kamienicy Kała­magów. Budynek ten (po wojnie znany jako "Staropolanka" , obecnie sklep z tekstyliami ). Niemcy użytko­wali w części frontowej jako F_Billing , zaś w części wschodniej i na zapleczu w kierunku północnym znajdowała się restauracja Stanisława Ury. Ponadto w budynku Nowaczkiewiczów (obecnie ul. Bohaterów Warszawy nr 2, zwanym w latach 60. i 70. "Mała Czarna”) Urowie zorganizowali ciast­karnię.

W czasie okupacji hitlerowskiej żona Stanisława Ury, Stefania, zosta­ła aresztowana pod zarzutem działalności na szkodę III Rzeszy i wywiezio­no ja do obozu koncentracyjnego w Dachau, a syn Antoni ratował się przed wywózką do Niemiec, zostając członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej i dzięki pomocy mjr Wacława Hiżyckiego i naczelnika OSP Stefana Mazur­kiewicza (działaczy AK) przeżył szczęśliwie okupację. Po zakończeniu wojny, Stefania Ura wróciła do domu z obozu koncentracyjnego, ale Stanisław Ura zmarł w wyniku przeżytych prześladowań hitlerowskich. Miał zaledwie 52 lata.

 

Po śmierci ojca Antoni Ura przejął kierownictwo restauracji i kawiar­ni. Czasy były trudne. Początkowo prowadził restaurację w kamienicy Kała­magów, ale na początku lat pięćdziesiątych musiał zrezygnować, bowiem w tym lokalu zorganizowano restaurację "Staropolanka", którą kierował PSS "Społem". Antoni Ura, aby utrzymać rodzinę, zorganizował cukiernię, która znajdowała się w drewnianej przybudówce domu Juszkiewiczów, na początku alei Mickiewicza. Cukiernia ta działała do 1952 roku. W pamięci starszych mieszkańców Buska Zdroju pozostał do dziś smak lodów, które kupowało się w kawiarence pana Ury

Lata pięćdziesiąte to był okres, kiedy władze niszczyły tzw. "prywatną inicjatywę" i Antoni Ura musiał zlikwidować własną kawiarenkę i podjąć pracę sprzedawcy w kiosku MHD, czyli Miejskiego Handlu Detalicznego. Pan Antoni postanowił jednak wybudować własny domek i urządzić w nim małą restaurację (małą gastronomię - jak to dziś nazywamy). Prawie na koń­cu ul. Waryńskiego, wówczas drogi prowadzącej do stacji PKP, powoli bu­dował swój domek i kiosk. Pod koniec lat 60-tych udało się panu Antoniemu uruchomić mały zakład gastronomiczny. Mimo, że lokal ten był na peryfe­riach miasta, gości nie brakowało, bowiem spacerowicze po parku zdrojo­wym lub kibice sportowi po meczu piłkarskim, udawali się do "Urego" (jak pospolicie nazwano nowy bar), na "mielonego" i "małe piwko z beczki".

Ulica Waryńskiego zaczęła się powoli zabudowywać i klientów u "Ure­go" przybywało. Lokal stawał się za mały. Pan Antoni zaczął rozbudowywać obiekt , robił to powoli, bo i o rozmachu wówczas nie było co marzyć. W roku 1980 pan Antoni zmarł na zawał serca i wydawało się, że będzie to koniec baru u "Urego". Rodzinne tradycje buskich restauratorów podtrzymał syn An­toniego, Tadeusz, który po śmierci ojca przyjechał do Buska Zdroju i postano­wił poprowadzić ojcowski zakład.

Tadeusz Ura rzucił się w wir pracy nad rozbudową restauracji. Zakład przyjął nazwę Restauracja „Pod Świerkiem” . Rozbudował stary dom, dobudo­wał nową część i stworzył także hotel, czyli obiekt, na który Busko Zdrój czekało od lat. Obecnie hotel - restauracja  "Pod Świerkiem" oferuje noclegi , poleca śniadania, obiady, kolacje, organizuje przyjęcia okolicznościowe oraz jako novum, organizuje imprezy pt. "Klub Samotnych Serc".

Tadeusz Ura przez dwadzieścia pięć lat rządów na ojcowiźnie, stworzył dzieło na miarę XXI wieku, a jako trzeci z rodu Urów, uznał, że należy "pałeczkę" przekazać następcom, czyli córkom Violetcie  i Małgorzacie. Oczy­wiście jest to przekazanie formalne, bowiem Tadeusz jest człowiekiem jeszcze młodym, pełnym sił i zapału, posiada wiele energii i pomysłów, dlate­go będzie pomagał w kierowaniu hotelem i restauracją oraz rozbudową obiek­tu, modernizacją i unowocześnianiem.

 Konkurencję obecnie córki mają większą niźli pradziadziuś Stanisław, bowiem w ostatnich latach powstało w Busku dziesiątki barów, kawiarń, pubów i restauracji. Ogólnie rzecz biorąc nie jest źle w" mieście wód", jeśli chodzi o małą, średnią czy dużą gastronomię. Gdzie jej jednak do" wielkiej "-reprezentowanej przez właściciela dynastii Stanisława, który tuż po narodzinach II Rzeczypospolitej przybył tu z rodziną  z Bochni.           Jak się przyjęło, interes nie lubi mieć próżni, fach przekazuje się z pokolenia na pokolenie.

Obecnie wnuczka Tadeusza Monika pobiera nauki u swojego dziadka.
            Patrząc na hotel i restaurację „Pod Świerkiem” - własność rodziny Urów.  przypominając ich lata pracy,

na ich poświęcenie i wy­rzeczenia, można i należy uznać, że taką drogą powinna powstawać tzw. "kla­sa średnia". To dobry przykład do naśladowania. Najważniejsza w życiu to TRADYCJA .

Leszek Marciniec

 

Zbiór dokumentów rodziny Urów.

Cukierenka Antoniego w okresie po 1945r.  

Cukierenka prowadzona przez Antoniego Ura po 1945r.

 

 
 

 

niedziela, 24 grudnia 2006, buskoura

Polecane wpisy

  • Księga Gości Hotelu "Pod Świerkiem" od roku 2005.

    SALONOWA ORKIESTRA ZDROJOWA Z BUSKA-ZDROJU Serdecznie dziękuje państwu Annie i Tadeuszowi Ura właścicielom wspaniałego hotelu i restauracji za zaproszenie na ur

  • Księga Gości Hotelu "Pod Świerkiem"

    Tadeusz Drozda, Busko Zdrój 1.02.2000 "Tłumaczę po angielsku, tłumaczę po rusku, że najzdrowiej urlop spędzicie tu w Busku! A kiedy kuchnia Was niezła poci

  • Hotel „ Pod Świerkiem”

    Hotel „ Pod Świerkiem” Na początku XIX wieku, kiedy powstawało buskie zdrojowisko, kuracjusze zmuszeni byli wynajmować mieszkania w prywatnych dom